Muzeum Historii Żydów Polskich

Czy można oszukać liczby?

Pan Zbigniew Zieliński w fabryce poznawał coraz więcej osób pochodzenia żydowskiego. Ponadto wiedział też, z kim rozmawiać na „te” tematy, a z kim unikać kontaktów. Getto zostało zmniejszone, a ludność żydowską systematycznie wywożono do obozów. Aby uniknąć śmierci, każda z osób mieszkających po „tamtej” stronie, szukała za wszelką cenę sposobu na ucieczkę. Wraz z upływem czasu, ojciec pana Ryszarda miał w głowie coraz więcej pomysłów na to, jak pomóc ludziom, zagrożonym śmiercią. Do wielu prac, także tych, które się odbywały po aryjskiej stronie, Niemcy zatrudniali Żydów. Była to doskonała okazja, aby uciec. Nie było to jednak takie proste, gdyż przy każdym wyjściu do pracy i po powrocie z niej, grupa była odliczana. Ojciec Pana Ryszarda wpadł na pomysł, aby w trakcie powrotu do getta wskoczyć do szeregu i założyć wcześniej przygotowaną opaskę, którą musieli nosić wszyscy Żydzi. Przy odliczaniu liczba się zgadzała, a potem pan Zbigniew wracał z getta, ponieważ miał przepustkę, którą miał z racji pracy w fabryce. Jak sam pan Ryszard mówi, było to szalenie niebezpieczne, ponieważ, jeśli ktokolwiek dowiedziałby się o tym, ojciec Sprawiedliwego nigdy już nie wróciłby z pracy. Tam pan Zbigniew poznał małżeństwo państwa Berek - Kazimierza oraz Paulinę, przed wojną współwłaścicieli fabryki przy Ogrodowej…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz