„Dziadku, ale to niemożliwe”
Bydlęcy pociąg wiózł ludzi do wielu obozów pracy, obozów koncentracyjnych. Na każdym przystanku rozdzielano ich zgodnie z wytycznymi komisji. Po dotarciu do obozu rozdzielczego Meinkingsburg (między Hanowerem a Bremą), pan Ryszard był tak spragniony, co nie było dziwne, jeśli nie miało się w ustach niczego od kilkunastu dni. Oprócz miski z deszczową wodą nie znalazł nic, czym mógłby zaspokoić pragnienie. Kiedy Sprawiedliwy opowiadał tę historię swojemu wnukowi, on nie mógł uwierzyć i twierdził, że dziadek na pewno żartuje. Jednak w rzeczywistości tak było – pan Ryszard nie wytrzymał z pragnienia i „deszczówkę” wypił. Niemcy słyną ze skrupulatności i dzięki temu, że wszystkich ludzi umieszczano w rejestrach, matka pana Ryszarda dowiedziała się, gdzie jest jej syn. Po pewnym czasie dostał od niej list, z którego dowiedział się, że dziwnym zrządzeniem losu, jego ojciec wylądował w prywatnym szpitalu i dochodzi do zdrowia. W życiu rodziny pana Ryszarda mamy do czynienia z mnóstwem przypadku, dziwnych trafów, które pan Ryszard nazywa cudami. Takim cudem było też ocalenie pana Kazimierza, który prawdopodobnie nieco „nieczystą drogą” wyszedł z Pruszkowa, a później dostał pracę u sołtysa. Po robotach Sprawiedliwy wraz z panią Pauliną wrócili do Polski. Ciocia Pola zawiozła go w bezpieczne miejsce, a sama pojechała szukać swego męża.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz