Ocaleni
Po szczęśliwym spotkaniu państwa Berek i ich córki Jasi okazało się, że reszta rodziny niestety nie miała tyle szczęścia. Jak już wspomnieliśmy, planowali oni na czas Powstania znaleźć lokum, gdzie wszyscy mogli zamieszkać. Niestety, o tym mieszkaniu dowiedzieli się także Niemcy i cały budynek spłonął wraz z mieszkańcami. Rodzina Zielińskich wróciła do Warszawy w 1945 roku i zastała swoje dawne mieszkanie przy placu Narutowicza splądrowane. Nie było szyb, ale na ścianie pozostały talerzyki, które do dziś wiszą na ścianie w jednym z pokojów w mieszkaniu pana Ryszarda. Po wojnie, państwo Berek przenieśli się początkowo do Łodzi, ale nie radzili sobie w trudnej, powojennej rzeczywistości. Wyjechali więc do Paryża, ale w końcu wylądowali w Australii, w Melbourne. Od momentu, kiedy tam zamieszkali relacje się zerwały, ówczesna władza ludowa w Polsce zakazywała wszelkich kontaktów z szeroko pojmowanym „Zachodem”. W taki sposób minęło wiele lat, w tym czasie rodzice pana Ryszarda zmarli, a on sam założył własną rodzinę. W roku 1998 dostał list od Polskiego Czerwonego Krzyża. Po wizycie w siedzibie PCK dowiedział się, że poszukuje go niejaka pani Paulina Berek.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz