Pierwsze wpadki
Coraz częściej słyszano o zatrzymaniach osób ukrywających Żydów, w tej sytuacji trzeba było pomyśleć nad skrytką, by w razie jakiejkolwiek rewizji w mieszkaniu, uniknąć „wpadki”. Sposobów było wiele, np. zabudowanie alkowy czy przesunięcie ścian. Państwo Zielińscy wraz ze znajomym, byłym wiślanym piaskarzem, wpadli na jeszcze inny pomysł. Pod parapetem znajdywały się duże zagłębienia i ściana. Aby znaleźć miejsce, trzeba było pozbyć się kilku warstw cegieł. Szczęśliwie po kilkutygodniowych pracach, którym towarzyszyło wiele hałasu, udało się zakryć powstałą dziurę i na wszelki wypadek pan Kazimierz mógł się tam schować. Kilka tygodni później miało się okazać, że cała konstrukcja była bardzo przydatna…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz