Muzeum Historii Żydów Polskich

Rodzice u sąsiadów

„Zbliżała się godzina policyjna. Z ciocią Polą i wujkiem Kazikiem w mieszkaniu pozostałem sam, ponieważ rodzice poszli do sąsiadów. Na podwórzu słychać tupot podkutych butów, aż nagle dzwonek do drzwi i słowa oficera: do pana Zielińskiego.”
Dramatycznie relacjonuje pan Ryszard, jeszcze dziś opowiada o tym z przerażeniem w oczach. Szczęśliwie pan Kazimierz zdążył zamknąć skrytkę, a zawsze podejrzliwi Niemcy nie odkryli, że parapet jest wysuwany, a pod nim siedzi pełen strachu uciekinier z getta. Wtedy też panowie Zbigniew i Kazimierz musieli zniknąć na kilka dni, gdyż było podejrzenie, że wkrótce w domu znowu pojawią się oficerowie. Na szczęście nie pojawili się i ojciec pana Ryszarda oraz ukrywany pan Berek mogli wracać do mieszkania, było to na kilka dni przed urodzinami pana Kazimierza. Wtedy też rodzice pana Ryszarda wpadli na równie szaleńczy pomysł, co podawanie się w czasie odliczania za Żyda pracującego poza gettem przez pana Zbigniewa. Postanowili zorganizować spotkanie całej rodziny. Już wtedy rozmawiali o miejscu, gdzie mogliby przetrwać wszyscy Powstanie Warszawskie, o wybuchu którego byli przekonani. Jednak losy potoczyły się inaczej. Paulina i Kazimierz Berek pozostali u rodziny Zielińskich i na początku sierpnia 1944 roku stracili kontakt z krewnymi…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz