„Dostał fatalnie, wątroba i nerka.”Znaleziono lekarza, który wyjął kulę i dzięki temu ojciec szczęśliwie przeżył. Niestety, nie mógł się ruszać i jedynie leżał. 10 sierpnia usłyszano głosy: „Raus, raus, raus”, a po wyjściu z budynku okazało się, że przyszli nie Niemcy, tylko oddziały ukraińskie. Przeszły one na stronę niemiecką po tym, jak Hitler obiecał im niepodległe państwo w zamian za pomoc w walce zbrojnej.
„To my pójdziemy po zakupy”
1 sierpnia 1944r. ojciec pana Ryszarda nie poszedł do pracy, co spotkało się z wielkim zdziwieniem ze strony rodziny, którą tworzyli już nie tylko państwo Zielińscy, ale także dwójka Żydów mieszkająca wraz z nimi. Nie powiedział dlaczego, jedynie zabrał syna na zakupy. Wracając, wstąpili do sklepu spożywczego i w czasie zakupu śledzi usłyszeli salwę z karabinu. Do domu już nie mogli wracać, gdyż Niemcy strzelali do każdego, kto tylko się poruszył. W nocy jednak postanowili dokonać nie lada sztuki i ranem powrócić do domu. Ciągle go widzieli, ale brama była pod ostrzałem, jednak przylegające do siebie domy miały przejścia, pozwalające przechodzić z jednego budynku do drugiego. Udało im się wejść do jednej z kamienic oraz na ciche podwórko, z którego widać już było okna ich własnego mieszkania. W pewnej chwili pan Ryszard zorientował się, że nikogo nie ma obok siebie. Odwrócił się i ujrzał swego ojca, leżącego na podłodze. Jak sam mówi po latach:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz