Muzeum Historii Żydów Polskich

Czy ja tu jeszcze wrócę?

Po przyjeździe do Pruszkowa zaopiekowano się ojcem i umieszczono go w szpitalu. Rannemu towarzyszyła żona, jedynie ona mogła wejść do środka, a pan Ryszard został zatrzymany pod bramą. Pełen przerażenia, zapłakany pozostał bez nikogo, kogo by znał. Patrząc na szereg osób, które przeciskają się pod bramę szpitala, w tłumie pan Ryszard ujrzał wreszcie znajomą osobę, a była to pani Paulina Berek, dla Sprawiedliwego ciocia Pola. Wtedy też pani Paulina nie była już wraz z mężem i po to, aby ją ocalić, umówili się z panem Ryszardem, że on jest jej synem. Jej gwarantowało to życie, gdyż miała dowód, że nie jest Żydówką, miała bowiem aryjskiego syna. Po kilkunastu dniach wszyscy musieli stanąć przed komisją, która oceniała przydatność do pracy. Pan Ryszard wraz z panią Pauliną szczęśliwie zostali ocenieni jako do niej zdolni, oznaczało to wyjazd do Niemiec. Wtedy też Sprawiedliwy zdał sobie sprawę, że czeka go rozłąka z rodzicami. Spotkał wówczas panią doktor, która obiecała zapłakanemu chłopcu, że jeśli wyśle list do szpitala w Pruszkowie, to przekaże go rodzicom. Po tym zapewnieniu wsiadł do pociągu i pojechał do Niemiec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz